Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Tchnienie Ewangelii

03.02.2018 Andrzej Prugar

Opis człowieka, czyli każdego z nas, w niedzielnej liturgii słowa (piątej niedzieli) jak i w wydarzeniach, które dzieją się na naszych oczach jest dramatyczny. Jesteśmy słabi, jak „powiew” - powie nam Hiob (Hb 7,7), „tymczasowi” - powiedział Tomasz Mackiewicz w jednym ze swoich krótkich filmów nagranych w górach, a teraz odtwarzanych przez tysiące ludzi.

Podobnie jest w Ewangelii: teściowa Piotra chora i z gorączką, mnóstwo ludzi chorych i opętanych przyniesionych pod drzwi domu, w którym jest Jezus. Wielu innych w okolicy Jezus chce odwiedzić, ponieważ potrzebują słowa pouczenia, uwolnienia, uzdrowienia, nadziei (por. Mk 1, 29-39).   

Aż dziw bierze, że Bóg jest tak zatroskany o „powiew” i schorowaną, zniewoloną „tymczasowość”, o nas. Troska Słowa Wcielonego - Jezusa jest widoczna w „rozkładzie dnia”, który możemy zobaczyć w Ewangelii. Cała doba pełna posługi wobec ludzi: modlitwa wczesnym rankiem na samotności, posługa w synagodze, w domu, u drzwi domu, w drodze, dotykając chorych i opętanych, dając słowo o królestwie Bożym. Czyniąc tak wiele w jednym miejscu, Jezus myśli o innych, nowych miejscowościach, jest niezmordowany.

Chrystus wie najlepiej, że w sercu skończoności, w materii – w człowieku – Bóg zasiał nieśmiertelność. W sercu błotnistej gliny – Bóg złożył swoje życie. Należymy do Boga, ale On ma się stać naszym Życiem i Mistrzem z wyboru (O. J. M. Verlinde). Mistrzem wyjścia z pogmatwania grzechem, chorobą i śmiercią. On ma władzę nad nami o tyle, o ile Mu pozwalamy nami kierować. Każdy grzesznik, którego złożą u Jego stóp albo sam - z wyboru -  znajdzie się u stóp Jezusa, u Jego drzwi, otrzyma nowe tchnienie Ducha Świętego, który przemienia powiew - w nieśmiertelny oddech miłości, obleczony w zmartwychwstałe i uwielbione ciało. 

Droga - od łez, cierpienia i zniewolenia, do życia w Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym - jest jedna, a mianowicie przez przyjęcie Dobrej Nowiny: "Po to wyszedłem, aby nauczać" (Mk 1, 38). Jak Jezus wszedł w nasze drogi, czasy i miejsca ze swoim życiem-oddechem i słowem, tak my ze swoją biedą i życiem mamy odnaleźć się na Jego drogach – z wyboru. Jakakolwiek choroba, miejsce i czas nie są pod Jego panowaniem, dają jedynie powiew śmierci. Wszystko, co znajdzie się pod Jego panowaniem i działaniem, zostanie przemienione. Przytoczmy słowa chorej, sparaliżowanej 50 lat, jakby nikomu niepotrzebnej francuskiej mistyczki Marty Robin: „każdy smutek najgłębszy jest nowym życiem, które Boski Mistrz zaszczepia w naszej duszy. Płodzi je w ciemności grobów, aby wskrzesić je do miłości”.

Św. Paweł mówi: „Dla słabych stałem się jak słaby, by pozyskać słabych. Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby uratować choć niektórych” (1 Kor 9, 22). To nie tylko empatia kogoś nawróconego, bardziej uczonego, wtajemniczonego w życie Chrystusa. Słowa Pawła to jakby definicja miłosierdzia, odbicie osobistego doświadczenia i zapatrzenia się w życie Jezusa. Sposób w jaki chce nieść tchnienie Ewangelii. Jak Jezus stał się ubogi - dostępny dla każdego, w każdym czasie i miejscu, Paweł staje się słaby, bliski, wszystkim słabym: przez ubóstwo, bliskość, sposób życia, pracy, życie w drodze. Miłość Pawła przyjmuje kształt potrzeby słabych braci i sióstr. Jest jak naczynie podobne do innych naczyń, otwarte, w którym każdy może złożyć swoje choroby, cierpienia, zniewolenia, łzy, a Apostoł może odpowiedzieć Ewangelią, Słowem Chrystusa, modlitwą niosącą w wielu wypadkach wolność i zdrowie, zawsze jednak słowo przemiany, które prowadzi do zjednoczenia z Jezusem, bo tchnienie Ewangelii czyli jej głoszenie całym sobą, daje życie naszej schorowanej tymczasowości.

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap

 

 



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij