Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Trud miłości - 29 niedziela zwykła

20.10.2017 Andrzej Prugar

Czy istnieje ktoś lub coś poza i ponad Bogiem oraz Jego władzą? Wszyscy i wszystko od Niego bierze swój początek i ku Niemu zdąża. Cyrus, wielki król Babilonu (VI w. przed Chrystusem), poganin, mimo, że nie znał Boga Jedynego, stał się Jego narzędziem, ze względu na naród wybrany. Żydzi, po niewoli i pokucie, mogli wrócić do swojej ziemi. Zarówno droga króla Cyrusa jak i droga narodu wybranego to objawienie potęgi i mądrości samego Boga. Również przez takie wydarzenia cały świat „od wschodu do zachodu” ma poznać Boga Jedynego i stawać się coraz bardziej jedną rodziną (Iz 45,1.4-6). 

Miłość Boga jest niestrudzona. Woła wszystkichh ku sobie. Jedni mówią, że idą ku Niemu, ale nie idą, inni opierają się, ale potem się opamiętują. Ostatecznie chodzi o to, aby oddać chwałę niestrudzonej miłości Boga przez naśladowanie jej, „ubrać się w szatę” dobroci Boga . Właśnie tak czyni św. Paweł ewangelizując, a potem pisząc list do Tesaloniczan. Apostoł podkreśla „trud miłości i wytrwałą nadzieję” tych, którym głosił słowo Boże. Coś jednak niedobrego stało się w życiu duchowych dzieci apostoła. Otrzymali oni dar życia Ewangelią Jezusa Chrystusa, ale stali się bierni, letni w miłości, przestali się trudzić, pracować, oczekując szybkiego końca czasu i świata. Źle zrozumieli nauczanie apostoła i trzeba było skorygować ich sposób patrzenia na historię i powtórne przyjście Jezusa na świat. Jak przy ewangelizacji trzeba się trudzić i mieć wytrwałą nadzieję - ze względu na miłość do Jezusa - tak i w każdym dniu życia przemieniając oblicze ziemi w Jego Imię (1 Tes 1, 1-5a).

Trud miłości dotyczy chrześcijańskiego zaanagażowania się we wszystko, co ziemskie, również w politykę, aby to, co ziemskie stawało się coraz bardziej poddane Bogu, poza którym nie ma nic (por Iz 45,6). Jezus nie był politykiem, bo jest Kimś Jedynym: początkiem wszelkiego działania i odpowiedzialności. Jest Panem historii i Sędzią jej końca. Władza na ziemi: cesarza, króla, prezydenta, parlamentu czy sołtysa jest darem i powinna być miłością i służbą. „Oddać więc Cezarowi, co cesarskie…” (Mt 22, 21) to oddać to, co należy do cesarza - każdą monetę podatku. Władzę trzeba szanować i nie należy jej stawiać automatycznie i zawsze w opozycji do Boga. 

A kiedy władza jest sprawowana z coraz większym naciskiem, przemocą czy wprost zabija podwładnych? Wtedy okazuje się wiara i wytrwałość w miłości świętych, którzy nie przyjmują antyludzkich i niszczących ustaw jak czytamy to w Apokalipsie. Pozostaje wtedy świadectwo życia do końca ukazujące przynależność do Boga, którego nie tylko władza odrzuca, ale próbuje Go zastąpić (por. Ap 13). W takim kontekście nie wolno przestać mówić Kościołowi prawdy o Bogu i człowieku, gdyż „godność osoby ludzkiej i dobro wspólne są ponad spokojem tych, którzy nie chcą się wyrzec swoich przywilejów. Gdy te wartości są naruszane, potrzebny jest prorocki głos” (Franciszek, Evangelii gaudium, p. 218).

Dlatego ważniejsze jest to, co Jezus mówi po uznaniu władzy cesarza, któremu należy oddać monetę podatkową: „…Bogu oddajcie to, co jest boskie” (Mt 22, 21). Władza ludzka, państwowa nie jest władzą absolutną. Zaangażowani w przemianę rzeczywistości ziemskiej i poddani władzy, chrześcijanie nie oddają władcom ziemskim czci boskiej. Bogu i tylko Jemu oddajemy siebie i to totalnie - całościowo w najgłębszym znaczeniu: również razem z pieniędzmi, które używamy na Jego chwałę i dla dobra osobistego i społecznego. A jak oddanie się Bogu uwidacznia się w przestrzeni społecznej? 

Trafnie i niezwykle prorocko dla nas, dzisiaj, w naszej ojczyźnie, mówi Papież Franciszek w Evangelii gaudium (pp. 217-237) o czterech zasadach, którymi powinni kierować się katolicy w budowaniu więzi społecznych, w polityce, w codziennym dążeniu do pokoju. 

Po pierwsze człowiek oddany Bogu o wytrwałej miłości i niezachwianej nadziei nie pozwoli ogarnąć się szaleństwu, by rozwiązać wszystko natychmiast, aby zagarnąć dla siebie przestrzeń władzy i by się samemu w tym szaleństwie nieustannie potwierdzać. „Czas przewyższa przestrzeń” - mówi Ojciec Święty - ważniejsze od podporządkowywania sobie wszystkiego w przestrzeni jest rozpoczęcie procesów społecznych i angażowanie w nie nowych ludzi i grup społecznych, bez niepokoju, ale z jasnymi i mocnymi przekonaniami. 

Po drugie, wierzący jest świadomy, że „jedność przewyższa konflikt”. W działaniu społeczno-politycznym, które jest obowiązkiem katolika, nie należy uciekać od konfliktów, ale je rozwiązywać. Nie wykorzystywać konfliktów do pogłębiania różnic, ale „przemieniać w nowe ogniwo łączące z nowy procesem”. To wiąże się z dostrzeganiem najgłębszej godności innych i uznania, że pierwszym środowiskiem, w którym jesteśmy wezwani do jedności wśród różnic i konfliktów jest nasze rozbite serce, „trudno jest zbudować pokój społeczny ze złamanymi sercami, które rozpadły się na tysiące kawałków”. Pewnie i dlatego jest nam tak trudno budować w Polsce jedność ponad konfliktem.

Po trzecie nasza wytrwała miłość w życiu społecznym to uznanie, że „rzeczywistość jest ważniejsza od idei”. Jak kosmetyka nie zastąpi gimnastyki tak idea oderwana od rzeczywistości objawiająca się np. deklaracjach i projektach nie zastąpi rzeczywistego działania. „Kryterium rzeczywistości jest już wcielone Słowo, które zawsze stara się wcielić w konkret naszego życia”. Rzeczywistość dla katolika jest ważniejsza niż same idee. Jeśli zaś realizuje konkretnie dzieła sprawiedliwości i miłosierdzia to wytrwała miłość przynosi  rzeczywiste owoce.

Po czwarte „całość przewyższa część”. Zaangażowany chrześcijanin - oddany Bogu i ojczyźnie - w codziennym życiu widzi nie tylko to, co obok niego jest do zrobienia, ale widzi całość, widzi innych, widzi dalej i jest gotowy na odpowiedź. „Należy zapuścić korzenie w urodzajnej ziemi i w historii własnego miejsca, co jest darem Bożym. Pracuje się w tym, co małe, miejscowe, w łączności z tym, co blisko, ale z szerszą perspektywą”. To jest ważne w sprawach społecznych, politycznych, ale i w głoszeniu Ewangelii. „Ewangelia jest zaczynem zakwaszającym całe ciasto oraz miastem jaśniejącym na szczycie góry i oświecającym wszystkie ludy”. Taka jest Ewangelia Jezusa i taki ma się stawać Kościół i poszczególny uczeń Jezusa w swojej ojczyźnie i świecie - trudzący się w miłości i mający niezachwianą nadzieję, że sam Pan, wcześniej czy później, dokończy każde dobre dzieło.

Andrzej Prugar OFMConv

foto: fr.ap

 



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij