Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Trzy góry

25.02.2018 Andrzej Prugar

Dokonujemy pewnego „skoku” w drugą niedzielę Wielkiego Postu. Po dziesięciu dniach postu, Kościół święty pokazuje nam cel okresu pokutnego. Cel nasz jest w Jezusie Chrystusie, „który przekształci  nasze ciało poniżone, na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować” (Flp 3,21).

Ciało nasze poniżone jest z powodu zła grzechu, powolnego umierania lub nagłej śmierci, chorób, cierpień, niedostatków, przemocy, walki… Będąc daleko od domu Ojca, tęsknimy, wołamy (modlitwa), ale i świadomie wyrzekamy się wielu rzeczy, aby nie stracić kierunku drogi, aby się zbytnio nie przywiązać do kogoś, czegoś po drodze, aby z drogi nie uczynić celu (post), dzielimy się z innymi dobrami materialnymi, aby wspomóc potrzebujących i nabywać dystansu do dóbr tego świata (jałmużna). 

Mamy do zdobycia jakby trzy góry, aby ostatecznie osiągnąć cel, przemienienić się w Jezusie i wejść do życia, które On posiada. 

Moria - góra wiary. Oddać Bogu może wszystko ten, który wcześniej siebie samego całego Jemu powierzył. Komu się powierzamy? Wszechmogącemu i dobremu Ojcu! Tylko Wszechmogący może poprowadzić nas dalej niż śmierć. Wzór wiary mamy w Abrahamie (Rdz 22, 1-2. 9-13. 15-18). Interpretację zaś najgłębszą wydarzenie na górze Moria - oddania syna obietnicy Izaaka samemu Bogu - daje list do Hebrajczyków: „Przez wiarę Abraham, wystawiony na próbę, ofiarował Izaaka, i to jedynego syna składał na ofiarę, on, który otrzymał obietnicę, któremu powiedziane było: Z Izaaka będzie dla ciebie potomstwo. Pomyślał bowiem, iż Bóg mocen wskrzesić także umarłych, i dlatego odzyskał go, jako podobieństwo [śmierci i zmartwychwstania Chrystusa] (Hbr 11,17-19). Na górze Moria, górze oddania, widział Boga Żywego, który wszystko może, nawet ze śmierci syna wyprowadzić życie i spełnienie obietnic. Na taką górę wchodzimy każdego dnia, kiedy to, co małe i wielkie, oddajemy Bogu w zupełnym zaufaniu, to znaczy nie tracąc jedności z Nim przez wiarę i miłość.  

Tabor - góra przemienienia. „Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką” (Mk 9,2). Prefacja drugiej niedzieli Wielkiego Postu tak interpretuje odczytywaną dziś Ewangelię: „On po zapowiedzeniu uczniom swojej śmierci na świętej górze odsłonił przed nimi blask swojego bóstwa i wezwawszy na świadków Mojżesza i proroka Eliasza upewnił nas, że przez cierpienie dojść możemy do chwały zmartwychwstania”. Kto wchodzi na górę Tabor? Wierzący! Co widzi i słyszy? Widzi piękno i dobroć na twarzy i całej postaci Jezusa. Słyszy głos Ojca, który wzywa do posłuszeństwa. Jezus jest w centrum całego objawienia Bożego. On jest rownież odpowiedzią na całe zło i cierpienie. Wpatrzeni w Jego Oblicze i wsłuchani w każdego Jego słowo możemy być przemienieni i wejść w każdy krzyż.

„Chrześcijanie wiedzą, że Bóg nie chce zła. A jeśli to zło istnieje, Bóg jest pierwszą jego ofiarą. Zło istnieje, gdyż Boża Miłość nie jest przyjęta; Jego Miłość jest nieznana, odrzucana i zwalczana. Świat w swej harmonii i w swoim pięknie nie może ukonstytuować się inaczej niż w dialogu miłości, w wymianie, jaka dokonuje się między Bogiem a nami i między nami a Nim. Jeśli zło dotyka samego Boga, to znaczy, że istnieje Boża rana, którą musimy uleczyć, rana, która nieustannie domaga się naszej ofiarności. Całe chrześcijaństwo, całe Objawienie, od Księgi Rodzaju, jest krzykiem niewinności Boga. Im bardziej potworne jest zło, tym wyraźniej widać, że pierwszą ofiarą jest Bóg w nas” (Kard. R. Sarah, Moc milczenia, p. 276).  

Kalwaria - góra ofiary krzyża. Wierzący i wpatrujący się w Oblicze Pana, mogą przyjąć z pomocą Jego łaski, postawę Jezusa. Uczeń wyraźnie wtedy widzi, że Bóg nie jest przeciwko nam, ale jest „Bogiem z nami” (Rz 8,31b). Św. Paweł uświadamia nam, na czym mamy opierać takie twierdzenie. Ponieważ Bóg „nawet własnego Syna nie oszczędził” za nas. Nikt nie może już oskarżać wierzącego, który ofiarnie - na wzór Jezusa - przeżywa każdy dzień. Doświadcza Bożego przebaczenia. Już nikt nie może nas potępić, ponieważ Ten, który za nas umarł, zmartwychwstał, siedzi po „prawicy Ojca i przyczynia się za nami” (Rz 8, 32-34). Ogarnia nas więc niepojęta miłość Chrystusa!  Możemy więc być nawet na krzyżu z Jezusem, możemy przez miłość dawać siebie, możemy ofiarować samych siebie, również wtedy kiedy ciemności stają się coraz większe. „Bóg zostaje ugodzony przez zło, przez całe zło, przed nami, w nas, i za nas, tak jak na Golgocie” (Maurice Zundel). W krzyżu Jezusa i chrześcijan jest ostatecznie chwała Boga, która ma moc przemiany świata.   

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap, Widok na prezbiterium, z chóru bazyliki św. Franciszka w Krakowie, podczas wieczornej liturgii 

 



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij