Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

W drodze do domu Ojca

31.03.2019 Andrzej Prugar

Wszyscy mamy Dom, a każdy ma w nim bezpieczne miejsce, pełne miłości i obecności Najlepszego Ojca oraz tych, którzy do niego przyszli i zamieszkali. Zapewnił nas o tym Jezus: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele, gdyby tak nie było to bym wam powiedział” (J 14,2). Wszyscy jesteśmy również grzesznikami, dlatego musimy ruszyć w stronę Domu, jeśli nie chcemy umrzeć „w dalekim kraju”, czyli z dala od Boga.

Jak rozpocząć drogę do domu Ojca? W opisie sytuacji syna marnotrawnego słyszymy wyrażenia, które są ważnym światłem dla nas.

„Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie (Łk 15, 17-18).

„Wtedy zastanowił się…”. Kiedy syn był na samym dnie, bo wszystko stracił, wchodzi w głęboką refleksję nad swoim życiem, zastanawia się nad swoją sytuacją. Porównuje swoją aktualną sytuację z tym, co doświadczył w domu ojca. To tak jak odbicie się od dna człowieka, który się topi. Żeby jednak zastanawianie się było rzeczywistym odbiciem się od dna, to człowiek musi nazwać dobro i zło po imieniu. Odkryć, że sam wybrał sytuację, która go zniszczyła.

„Zabiorę się i pójdę…” Nie tylko chodzi o zabranie się w drogę, fizyczne powstanie, ruszenie drogą, ale to wyrażenie ma sens głębszy, duchowy. Uznając to, co mnie położyło na łopatki i, że to był mój grzech, zły wybór, decyduję się jednocześnie zostawić zło, a sercem wybieram właściwy kierunek, ku Bogu. Decyzja serca jest podstawą dla naszych fizycznych kroków, np. ku spowiedzi.

Pójdę i powiem to Ojcu: zgrzeszyłem! W tej decyzji wypowiedzenia grzechu jest przyjęcie odpowiedzialności za zmarnowany majątek, zdrowie, siły, czas, talenty... ale i nadzieja nowego życia. Jest jasny dystans pomiędzy dobrem a złem. Jest osąd, jest wybór dobra. To jak skok na drugą stronę przepaści. 

Zdaje się, że w osobistym wyznaniu grzechów jest również lekarstwo na zło w świecie, wokół nas. Osobiste nawrócenie i uderzenie się w swoje piersi: „ja zgrzeszyłem”, „ja się nawracam”, „ja wracam do Boga” sprawia, że przestaję się bić w piersi sąsiada, drugiego, księdza, biskupa, publicznego grzesznika. Czy odnowi się, czy powstanie z grzechu Kościół bez nas? Nie dźwigniemy Kościoła inaczej niż wchodząc w namysł nad sobą, w osobiste decyzje, w nawrócenie i wyznanie swoich grzechów. Więcej, w zasadzie tylko na to mamy wpływ! Siła oczyszczenia Kościoła jest w nas, przez naszą decyzję nawrócenia.

Kiedy naród wybrany przeszedł całą drogę z Egiptu do Kanaanu, usłyszał od Boga: „Dziś zrzuciłem z was hańbę egipską” (Joz 5,9a). Każdy krok, każdy rok, wiele bitew musieli stoczyć Żydzi, aby przejść pustynię. Nie tylko skończyła się niewola, ale Bóg wyzwolił swoje dzieci z mentalności niewolników. Zaprasza więc do radości, uczty,  spożywania owoców ziemi obiecanej. 

Naszą drogą i siłą powrotu do domu Ojca jest Jezus. W Nim mamy odpuszczenie win, zwyciężamy każdą bitwę, dzięki Niemu przyjmujemy nową mentalność. On jest również naszym wiatykiem - pokarmem drogi, ikoną Syna, do której dorastamy. Wpatrując się w Niego zostawiamy wszystko, co stare, a uczymy się tego, co nowe (2 Kor 5,17-21). Tylko przez Jezusa, tęsknota za Domem przez każdy kolejny nasz krok, może być w nas zaspokojona. 

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij