Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Walka o swoje. Św. Franciszek i trud wyrzeczenia

20.06.2022 Emil Kumka

Franciszkanie.pl | Redakcja portalu

Każdy, kto musi pozostawić w rękach innej osoby coś, co stworzył, potrafi utożsamić się z uczuciami, które nosił Asyżanin w swojej duszy. Oddanie tego, co jest owocem osobistego geniuszu i pracy stanowi radykalne przeżycie ogołocenia się – pisze o. Emil Kumka. Zapraszamy do lektury kolejnego tekstu przygotowanego w ramach cyklu „Poniedziałki ze św. Franciszkiem”.

Zapytany raz przez pewnego brata, dlaczego odrzucił wszystkich braci spod swojej opieki i oddał ich w obce ręce, tak jakby w żaden sposób nie należeli do niego, odpowiedział: „Synu, kocham braci tak [bardzo], jak tylko potrafię; lecz gdyby szli moimi śladami (por. 1P 2,21), kochałbym ich z pewnością jeszcze bardziej i nie stałbym się dla nich kimś obcym. Są jednak tacy spośród przełożonych, którzy ciągną ich do innych rzeczy, proponując im wzory dawnych [zakonów], a mało zważają na moje upomnienia. Lecz na końcu będą widoczne skutki tego, co robią”. A krótko po tym, gdy został złożony ciężką chorobą, w porywie ducha gwałtownie podniósł się na posłaniu, krzycząc: „Kim są ci, którzy zakon mój i braci wyrwali z moich rąk? (por. J 10,28). Jeśli przyjdę na kapitułę generalną, pokażę im, jaka jest moja wola” (ZA 44).

 

Stajemy wobec rzadko spotykanego w źródłach franciszkańskich wybuchu żalu, pretensji i gniewu ze strony św. Franciszka. To samo wydarzenie odnajdziemy tak w Memoriale (Mem 188), jak i w Zwierciadle doskonałości (ZwD 41), chociaż już z lekkimi retuszami dokonanymi przez autorów tych dwóch dokumentów. Motywem tak ostrej reakcji Asyżanina są uchybienia i odstępstwa od jego wizji i propozycji ewangelicznej dla całego Zakonu. Jest to konflikt, który był nieuchronny przy lawinowym wzroście liczby braci, ich różnorodności oraz braku pełnej akceptacji dla tak radykalnego kroczenia za Jezusem, jak czynił to Założyciel. Była to również podstawowa przyczyna rezygnacji Franciszka z bycia hierarchicznym przełożonym dla wszystkich braci, która dokonała się w 1220 roku, aczkolwiek pozostał on do śmierci strażnikiem charyzmatu braterstwa franciszkańskiego. Z tej roli nie zrezygnował, jak doskonale obrazuje to nasz fragment. Ale wiązało się to z cierpieniem i bólem, ze świadomością niezrozumienia czy nawet odrzucenia przez własną rodzinę, której był ojcem. Pełne smutku i żalu słowa zanotowane przez nieznanego brata – autora tej hagiografii – uwidaczniają dramat, który rozgrywał się w sercu Franciszka i dają świadectwo normalnego, niedoskonałego po ludzku, podejścia do trudnej decyzji. Każdy, kto musi pozostawić w rękach innej osoby coś, co stworzył, potrafi utożsamić się z uczuciami, które nosił Asyżanin w swojej duszy. Oddanie tego, co jest owocem osobistego geniuszu i pracy stanowi radykalne przeżycie ogołocenia się. Trud takiej postawy podjęty przez św. Franciszka mógł go przerastać i słowna reakcja była „uwolnieniem” negatywnych uczuć. Nie jest łatwo oddać bez rezerw swoje dzieło, własne „dziecko” i pozostać wiernym ideałowi w niewzruszony sposób. Obawy i smutek są zupełnie naturalne i prawdziwe, gdy to co „moje” jest naznaczone głęboką twórczą i stwórczą miłością. Dotyka się tutaj tajemnicy relacji Stwórcy i stworzenia, której na naszym ludzkim, ograniczonym poziomie, możemy doświadczać. W tej duchowej perspektywie nawet smutek i żal mogą być przeżyte i zasymilowane w pozytywnym nastawieniu. Św. Franciszek, mimo dramatu wewnętrznego, był w stanie przyjąć ten wymiar i dał dowód, że jest to możliwe. Spojrzenie na przykład jego bardzo ludzkiego podejścia do trudności i przeżycia ogołocenia się, pozwala również nam mieć nadzieję i ukojenie.

Emil Kumka OFMConv



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij