Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Wniebowzięcie czy zaśnięcie?

14.08.2019 . kg

Franciszkanie.pl | Redakcja portalu

Prawosławne święto Zaśnięcia Bogurodzicy i katolickie Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, choć mówią o tym samym wydarzeniu, to jednak opisują je w inny sposób. Katolicy wierzą, że Matka Boża została razem z duszą i ciałem wzięta do nieba. A jak to wydarzenie wspominają prawosławni? W wigilię Wniebowzięcia zapraszamy do lektury tekstu Marioli Wiertek o tym szczególnym święcie.

Nikt nie biegł do Ciebie z lekarstwem po schodach
lampy nie przymrużono żeby nie raziła
nikt nie widział jak ręka Twa od łokcia blednie
pies nie płakał serdecznie że pani umiera
nawet anioł zaniechał nadymania trąby
to dobrze bo śmierć przecież za dużo upraszcza
a ponadto zbyt ludzka zła i niedyskretna
nikt nie przymknął Twych oczu nie zasłonił twarzy
ani w bramie nie szeptał rozebranym głosem
o tym co za głośno słyszy się w milczeniu
Pan uchronił do końca i zdrową zostawił
tylko kiedy pukano Ciebie nie było
nie śmierć ale miłość całą Cię zabrała
jeśli miłość jest prawdą to ciała nie widać

dzień był taki jak zawsze powietrze dzwoniło
pszczołami co wychodzą rano na pogodę
tylko ta sama cisza to straszne milczenie
to puste miejsce przy kubku na stole
choćby się razem z ciałem opuszczało ziemię.

(ks. Jan Twardowski, Wniebowzięcie)

Prawosławne święto Zaśnięcia Bogurodzicy i katolickie Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, choć mówią o tym samym wydarzeniu, to jednak opisują je w inny sposób. Katolicy wierzą, że Matka Boża została razem z duszą i ciałem wzięta do nieba. Dogmat katolicki nie rozstrzyga, czy wniebowzięcie wydarzyło się po Jej śmierci, czy z pominięciem umierania. Natomiast prawosławie jasno wskazuje, że najpierw Maryja umarła (zasnęła), potem zmartwychwstała, na koniec została wzięta do nieba. Jednak warto pokreślić fakt, że  w przedstawianych podczas odpustów w Kalwariach: Pacławskiej i Zebrzydowskiej, katolickich  obrzędach religijnych jest odgrywana scena zaśnięcia, a figurę Maryi nazywa się potocznie Matką Bożą Zaśniętą. Zaś w Jerozolimie na tzw. Syjonie chrześcijańskim znajduje się katolicka  Bazylika Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny.

Czy rzeczywiście nikt nie płakał serdecznie ?

Po Wniebowstąpieniu Pana Jezusa i Zesłaniu Ducha Świętego apostołowie głosili Ewangelię w różnych częściach świata. Matka Boża również podróżowała wraz z nimi, jednak najdłużej przebywała w Jerozolimie na górze Synaj. Tam (podobnie jak podczas Zwiastowania) ukazał się Jej – i to dwukrotnie – archanioł Gabriel. Podczas pierwszej wizyty poinformował, że Jej czas na ziemi dobiega końca. Dla Maryi była to dobra wiadomość  – cieszyła się, że spotka się ze swoim Synem. Gdy przyszedł drugi raz, wręczył Jej gałązkę palmy daktylowej, aby była niesiona przed trumną podczas pogrzebu. Matka Boża zaczęła przygotowywać się do odejścia. Opowiedziała apostołowi Janowi o spotkaniu z archaniołem Gabrielem i pokazała mu otrzymaną od niego gałązkę. Poleciła udekorować swój pokój i łoże – okadzić je i zapalić świece. W tym czasie poinformowany przez apostoła Jana biskup Jerozolimy Jakub powiadomił o zbliżającej się śmierci Bogurodzicy mieszkańców Świętego Miasta. Jej ostatnią wolą było, aby pochować Ją obok rodziców oraz św. Józefa. Matka Boża w ostatnich chwilach życia pragnęła także zobaczyć uczniów Chrystusa. Według tradycji w sposób cudowny zostali oni uchwyceni przez moc Boga i stawili się w Jerozolimie w Jej domu. W chwili śmierci łoże, na którym spoczywała Bogurodzica otoczyła światłość oraz aniołowie i święci. Wtedy to pojawił się Chrystus, który zapytał Matkę Boską o Jej duszę Po raz drugi wyśpiewała radosne Magnificat: "Uwielbia Dusza moja Pana. I rozradował się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim. Bo spojrzał na swoją pokorną służebnicę" (Łk 1,46-48). Syn wziął Jej duszę i razem odeszli do nieba. 

Puste miejsce

Ciało Bogarodzicy zostało przeniesione do grobu u podnóża Góry Oliwnej. Miejsce to nadal istnieje i można je odwiedzać.  Po trzech dniach od śmierci przybył tam apostoł Tomasz, który nie zdążył spotkać się z  Maryją przed Jej odejściem. Wiadomo też, że lubił wszystko zobaczyć i dotknąć.  Wszedł  więc do grobu i z zaskoczeniem stwierdził, że nie ma w nim ciała. Podobno całe pomieszczenie wypełniały róże i lilie, które do dziś są atrybutem Matki Bożej. To właśnie nimi ozdabia się ołtarze z obrazami Madonny i Jej wizerunki. Zasmucony i zaniepokojony Tomasz przekazał tę nowinę apostołom. Obawiał się, że ktoś wykradł ciało. Jednak Matka Boża pocieszyła go i upewniła, że jest już w niebie, zrzucając dobrze mu znany pas od swej sukni.

Dla całego Kościoła stało się jasne, że Maryja została wskrzeszona i wzięta do nieba, gdzie przebywa razem ze swoim Synem. Zdaniem prawosławnych teologów zaśnięcie Matki Bożej jest uniwersalnym przesłaniem dla każdego chrześcijanina. Śmierć nie jest bowiem końcem, ale tylko odpoczynkiem, krótkim snem, po którym następuje przebudzenie do nowego życia.

Warto dodać, że wspomniana palma daktylowa nazywana była tamar czyli słodycz. Jej gałązka symbolizowała w Palestynie dostojeństwo, życie, płodność, życie wieczne i zmartwychwstanie, pokój, sprawiedliwość i piękno. Jest drzewem niezwykłym, praktycznie niezniszczalnym, uznawanym za boskie, To właśnie ona dała nazwę jednej z najważniejszych niedziel w roku liturgicznym.

Tysiące krzyżyków

Teologiczne znaczenie Wniebowzięcia ukazuje ikona Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny. Co znamienne, nie przedstawia samego wzięcia Matki Bożej do nieba. Widoczni są aniołowie i Jezus, który jest "sprawcą całego wydarzenia". Przybywa po Tę, która dała Mu życie, ofiarując Jej w zamian życie wieczne. Na ramieniu Chrystusa siedzi mała dziewczynka, która symbolizuje ponowne narodzenie Maryi w wieczności. Poniżej apostołowie pochylają się nad ciałem Matki Najświętszej. Te dwie rzeczywistości niejako łączą się w czasie i przestrzeni.

Święto Wniebowzięcia uświadamia wierzącym, jak wielka jest godność Maryi i Jej znaczenie w misji Jezusa. I  że „nie śmierć, ale miłość całą ją zabrała”…

Pytałem Wniebowziętą

jak do nieba trafić

co prowadzi by nie dojść do nikąd

odpowiedziała:

tysiące krzyżyków

(ks. Jan Twardowski, Pytałem Wniebowziętą)

Mariola Wiertek



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij