Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Wybierać to co trudne, ale miłe Bogu…

17.06.2019

Biuro Promocji Kultu | bł. Michała Tomaszka 
i bł. Zbigniewa Strzałkowskiego

Tegoroczne obchody liturgicznego wspomnienia błogosławionych Męczenników z Pariacoto rozpoczęły się 6 czerwca 2019 r. konferencją prasową dla mediów, która odbyła się w Kaplicy Męki Pańskiej w krakowskiej Bazylice św. Franciszka. Kaplica ta jest miejscem szczególnym w Bazylice, ponieważ to tam, w ołtarzu, znajdują się na stałe relikwie bł. Michała Tomaszka i bł. Zbigniewa Strzałkowskiego.

Gościem specjalnym konferencji był o. Stanisław Olbrycht, franciszkanin, który przewodniczył także Mszy Świętej odprawionej 7 czerwca, czyli w liturgiczne wspomnienie Męczenników z Pariacoto.

O. Stanisław Olbrycht jest misjonarzem, który od 40 lat pracuje na misjach w Ameryce Południowej, a od wielu lat w Pariacoto. Po raz pierwszy na misje płynął statkiem towarowym. W czasie wydarzeń 9 sierpnia 1991 r., gdy zamordowano bł. Michała Tomaszka i bł. Zbigniewa Strzałkowskiego, o. Stanisław był misjonarzem w Boliwii, uczestniczył w uroczystościach pogrzebowych męczenników, a potem objął placówkę misyjną w Pariacoto.

Na początku Mszy Świętej o. Piotr Bielenin powitał o. Stanisława Olbrychta, kapłanów i wiernych. Podkreślił, że to właśnie w klasztorze św. Franciszka w Krakowie bł. Michał i bł. Zbigniew formowali się w drodze do kapłaństwa, posługiwali jako ministranci, lektorzy, akolici, diakoni i kapłani. To tu uczyli się ofiary i służby od św. Franciszka, św. Antoniego i św. Maksymiliana, czerpiąc w franciszkańskiej tradycji. To tutaj nauczyli się, że pasterz zostaje do końca przy swoich owcach – podkreślił o. Piotr.

We Mszy Świętej uczestniczyli także klerycy z Metropolitalnego Wyższego Seminarium Diecezjalnego w Krakowie, którzy przygotowali piękną oprawę muzyczną, a także klerycy z Wyższego Seminarium Duchownego Franciszkanów.

W homilii o. Olbrycht powiedział, że każdy wierzący, jeśli chce być wierny Ewangelii, może być powołany do dania życia, a zwłaszcza misjonarz. Misjonarz to ten, który idzie z Chrystusem, niesie krzyż, aby inni go pokochali. Przez cierpienie będzie mówił innym o Bogu. – mówił o. Stanisław – oddanie życia dla Chrystusa niekiedy staje się koniecznością, aby uwiarygodnić głoszone słowo. Podkreślił, że każdego dnia co 3 minuty chrześcijanin oddaje życie za wiarę, a krew męczenników jest posiewem nowych chrześcijan, a bł. Michał i bł. Zbigniew są darem krakowskiej prowincji franciszkańskiej, która dała najlepsze co miała – życie swoich braci.

Co było dalej, już po śmierci męczenników? Czy ich krew nie została przelana na darmo? Biskupi Konferencji Episkopatu z Peru – jak mówił o. Olbrycht – są przekonani, że Kościół w Peru otrzymał nową moc, płynącą z krwi męczenników. Bo kościół w Peru nie miał męczenników. O. Stanisław opowiedział też, że po śmierci błogosławionych męczenników przeciwnicy Kościoła myśleli, że to koniec franciszkańskiej misji w Pariacoto, co więcej, przyszli z propozycją, aby odstąpić niepotrzebne już ich zdaniem zabudowania parafialne. Moc Ducha Świętego pozwoliła przezwyciężyć ten kryzys, nikt nie odszedł od Kościoła, mimo pogróżek: „śmierć wszystkim, którzy pomagają w parafii, ewangelizują jako przedstawiciele Kościoła katolickiego”. Dopóki na parafię w Pariacoto nie powrócili kapłani, świeccy podtrzymywali wiarę i odprawiali liturgię słowa w niedzielę i święta, a gdy niespodziewanie pojawiał się kapłan – dzwoniono w dzwony.

O. Stanisław był tym, który jako pierwszy po śmierci błogosławionych męczenników powrócił do Pariacoto. Na pogrzebie męczenników jeden z biskupów powiedział, że od chwili śmierci zaczął się upadek senderyzmu (Sendero Luminoso to organizacja, której członkowie zamordowali misjonarzy) w Peru. I tak się stało, ponieważ Pan Bóg ma swoje drogi i prowadzi ewangelizację przez swojego Ducha – opowiadał o. Stanisław. – Od tamtego czasu powstały 23 nowe kaplice, wszystkich jest obecnie 73 w parafii w Pariacoto. Parafia otrzymała też pomoc na rzecz młodzieży i dzieci. Wtedy były 4 szkoły średnie a dziś jest ich 13, w każdej są lekcje religii. Bracia odwiedzają kaplice, ludzie gromadzą się na wspólną modlitwę, małe dzieci są chrzczone, ok. 200 dzieci każdego roku przyjmuje I Komunię świętą, a ok. 100 osób, młodzieży i dorosłych, przyjmuje sakrament bierzmowania.

O. Stanisław mówił także, że błogosławieni ciągle pracują na rzecz tych, których zostawili w Pariacoto i okolicy. Jednym z ich cudów jest możliwość powstania seminarium duchownego w diecezji Chimbote, na terenie której leży Pariacoto. Innym darem są powołania osób świeckich konsekrowanych, którzy włączają się w dzieło ewangelizacji. Franciszkanin mówił także o uzdrowieniu jednej z kobiet z choroby nowotworowej, co potwierdziła komisja lekarska. Obecnie cud jest badany przez komisję kościelną. Rozrasta się także franciszkańska misja w Peru, która obejmuje już 4 miejsca, a w samym Pariacoto konieczna jest budowa domu pielgrzyma. Jeden z franciszkanów przygotowuje się do posługi w tym domu.

O. Olbrycht na zakończenie homilii podkreślił, że jest wyzwaniem, aby formować nowych, czynnych, odważnych w wierze, świętych misjonarzy. Zdolnych, tak jak bł. Michał i bł. Zbigniew, do oddania życia za wiarę i powierzone im owce.

Na zakończenie Mszy Świętej klerycy z Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie wraz z wiernymi odśpiewali hymn beatyfikacyjny „Oni tutaj są…”, a wierni mogli uczcić relikwie Męczenników.

Po Mszy Świętej o. Stanisław Olbrycht spotkał się w Auli bł. Jakuba Strzemię w Klasztorze św. Franciszka z Asyżu w Krakowie z wiernymi. Spotkanie prowadziła Małgorzata Pabis, dziennikarz i redaktor katolicki.

Na pytanie prowadzącej, czy już za życia męczenników dostrzegał w nich coś szczególnego i przeczuwał, że szybko dotrą do nieba, o. Stanisław odpowiedział: Nie byłem przekonany, że tak szybko dotrą do nieba, ale byłem przekonany że są dobrymi misjonarzami, na ten czas dla Kościoła odpowiednimi, bo trzeba przemawiać językiem miłości, a jest to język, który wszyscy rozumiemy. Nasi bracia wybrali teren najbardziej trudny, niebezpieczny, niedostępny i zapomniany przez władze państwowe, a nawet kościelne. Nawet siostry posługujące w Pariacoto kilkanaście lat nie miały księdza, żeby im odprawił Mszę Świętą. Po wizytach w górach i wioskach, o. Zbigniew przed wieczorem wychodził do chorych, nawet gdy wracał z akcji duszpasterskiej, a o. Michał zawsze miał czas dla dzieci i młodzieży. Ludzie podkreślali to, że nikt nas tak serdecznie i z takim oddaniem nie traktuje, jak oni właśnie.

Prowadząca zapytała o. Stanisława, czy nie bał się pojechać do Pariacoto, gdy zagrożenie ze strony terrorystów jeszcze istniało. Zdecydowałem się na taką decyzje, bo ich znałem i widziałem ich działanie, sens przebywania franciszkanów tam – odpowiedział o. Stanisław. – Od męczenników nauczyłem się odwagi, przełamałem strach w czasie, gdy ludzie się bali. To im zawdzięczam, że zmieniłem się, przełamałem wewnętrznie.

O. Olbrycht podkreślił, zarówno w rozmowie z dziennikarzami, a także na spotkaniu z wiernymi, że pierwszym cudem Męczenników z Pariacoto było uchronienie zebranych na uroczystościach pogrzebowych przed zamachem bombowym: wiemy, że w dniu pogrzebu pojawił się nieznany mężczyzna w kościele z pakunkiem i chciał wejść za ołtarz. Młodzież go zauważyła i wyprosiła. Senderyści mówili, że chcieli zrobić eksplozję w czasie pogrzebu. W czasie pracy na misji w Pariacoto życie o. Olbrychta wiele razy było zagrożone, ale parafianie chronili go. W trudnych chwilach, także w problemach ze zdrowiem, które każdy misjonarz ze względu na niełatwy klimat zaczyna odczuwać średnio po 10 latach pobytu na misjach, o. Stanisław sam zwracał się niejeden raz do bł. Michała i bł. Zbigniewa z prośbą o pomoc do nich. Dzięki męczennikom mogę jeszcze raz powrócić teraz do Peru – powiedział.

Na zakończenie prowadząca Małgorzata Pabis poprosiła, aby o. Stanisław zaprosił wszystkich do Pariacoto. Są ku temu dane, bo do Peru możemy lecieć bez wizy, wielu Polaków już tam było. – powiedział o. Stanisław. – Zawsze cieszymy się, gdy przyjeżdżają Polacy, miejscowa ludność także się cieszy, bo błogosławieni męczennicy są dla nich darem z Polski. Wszystkich zapraszam. Warto służyć Panu. Moją dewizą jako kapłana i misjonarza, co też przynosi dla mnie dobre owoce, „Iść tam gdzie nikt nie chce iść, a wybierać to co trudne, ale miłe Panu Bogu. Gdzie bym nie był, jestem szczęśliwy – zakończył spotkanie o. Stanisław i pobłogosławił zebranych.

Anna Dąbrowska, Biuro Promocji Kultu Męczenników Franciszkańskich

fot. br. Jan Hruszowiec



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij