Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

„Wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą…” (Dzienniczek św. Faustyny, p. 699)

24.04.2022 Andrzej Prugar

Nawet „z miast sąsiednich zbiegało się mnóstwo ludu do Jerozolimy, znosząc chorych i dręczonych przez duchy nieczyste, a wszyscy doznawali uzdrowienia” (Dz 5,16). „Zbiegli się”, to znaczy zbliżyli się do św. Piotra i wspólnoty Kościoła, i dary Jezusa zmartwychwstałego mogły się rozlać obficie.

Kiedy Jezus stając pośrodku apostołów powiedział: „Pokój wam” (J 20, 19.26), to wraz z tymi słowami spłynęła na uczniów pełnia łask Mesjasza, a kiedy przekazał im moc odpuszczania grzechów, wysyłając do wszystkich, to od tej chwili obfitość miłosierdzia nie ma granic. To jest właśnie objawienie znaczenia słowa „pokój” (hebr. shalom) - pełnia darów Bożych, która przychodzi do nas przez Jezusa Żyjącego. Tomasz nie mógł doświadczyć daru pokoju w samym dniu zmartwychwstania, bo nie było go w Wieczerniku, dopiero za drugim przyjściem Jezusa, w drugą niedzielę wielkanocną, mógł podejść bliżej Jezusa i doświadczyć pokoju Pana i Boga. A mógł Tomasz zbliżyć się do przebitego boku Jezusa, bo Pan znowu przyszedł.

Jezus jest Źródłem całej obfitości łask, której symbolem jest bezkres morza. Św. Jan wymalował słowami obraz Jezusa - Źródło Pokoju. Zobaczył bowiem Pana, który zbliżył się do niego na wyspie Patmos. Jezus uwielbiony objawił mu losy Kościoła i świata, aż do Jego ostatecznego przyjścia na końcu czasów: „ujrzałem… pośród świeczników kogoś podobnego do Syna Człowieczego, obleczonego w szatę do stóp i przepasanego na piersiach złotym pasem. Głowa Jego i włosy - białe jak biała wełna, jak śnieg, a oczy Jego jak płomień ognia. Stopy Jego podobne do drogocennego metalu, jak gdyby w piecu rozżarzonego, a głos Jego jak głos wielu wód. Kiedym Go ujrzał, upadłem jak martwy do Jego stóp” (Ap 1,12-15.17). Sam Głos Pana to szum obfitości łaski.

Nie jest to tylko historia. Bóg przypomina, że w Chrystusie miłość jest niewyczerpana. Przychodzi więc do wielu w historii świata. Przyszedł również do św. Faustyny przed II wojną światową i poprosił o namalowanie obrazu, Jego postaci. Zasadniczo obraz odpowiada temu, co czytamy w opisie św. Jana, w Apokalipsie. Podobnie więc widziała Jezusa św. Faustyna.

Setki obrazów dziennie przesuwają się przed naszymi oczami i w naszej głowie. Coraz mniej mają wspólnego z Bogiem i Ewangelią. Wiele szumów szumi w nas, ale czy Głos Pana nawadnia naszą pustynię, uspokaja odgłosy wojenne, staje się światłem w ciemnościach?

Jezus zaprasza nas od początku III tysiąclecia na Święto Miłosierdzia, prosi, aby zatrzymać wzrok na Nim, aby się zbliżyć do Niego: „Wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą…” (Dzienniczek św. Faustyny, p. 699).

Właśnie ten dzień - drugą niedzielę wielkanocną - wybiera Jezus na Święto Miłosierdzia. Kto jest w stanie łaski uświęcającej, to znaczy jest po dobrej Spowiedzi (nie musi być w samym dniu) i przyjmuje Komunię Świętą (w dniu Święta Miłosierdzia) otrzymuje całkowite darowanie win i kar! Staje się jak dziecko po Chrzcie Świętym!  Dar ten na nasze czasy, potwierdzony został przez Kościół Święty w osobie św. Jana Pawła II.

Franciszek Kard. Macharski obrazowo tłumaczył dar Święta Miłosierdzia Bożego: „Jak w organizmie ludzkim zapychają się nam żyły i potrzebna jest koronarografia albo przeszczep, tak i w życiu duchowym zachodzi podobny proces – zapychają się nam żyły do sakramentu chrztu. Potrzebujemy czegoś, co „przepcha” nam te żyły do łask, które już otrzymaliśmy w sakramencie chrztu, po to, żeby żyć w pełni życiem chrześcijańskim, żeby cieszyć się nowym życiem, które otrzymaliśmy od Chrystusa. Po to jest Święto Miłosierdzia”.

Św. Jan padł jak martwy do stóp Jezusa, kiedy tylko Go zobaczył. My widzimy Jezusa - On sam tak chce - przez obraz Miłosierdzia Bożego. Powinniśmy paść do stóp Jezusa z wdzięczności, że w tak bardzo chorej i niespokojnej historii, nie zostawia nas pobitych grzechami i krzywdami, wspomnieniami z naszej historii, nie zostawia nas zatrutych trucizną złego ducha, który nas okłamuje, nie zostawia nas Pan z nieodpokutowanymi winami (ile win nie widzimy, ani może nie chcemy od razu widzieć!). Przychodzi Jezus w Święto Miłosierdzia i każdego, kto się do Niego zbliży po szczerej Spowiedzi i Komunii Świętej obdarza totalną amnestią, abyśmy w wolności dzieci Bożych stali się świadkami Jego Miłosierdzia. Chwała Ci Jezu! Dzięki Ci Jezu! Jezu, ufam Tobie!

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij