Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Wywyższyć krzyż

10.03.2018 Prugar Andrzej

„Umarli na skutek występków…” (Ef 2,5). Życie grzesznika można, według św. Pawła, porównać do spoczywania w grobie. Nie jest to jednak odpoczynek wiecznie spokojny. W tym grobie nie widać dobra i nie wiadomo co to jest dobro. Nie ma życia i światła. Byle jaka wegetacja. Pieniądze na nic się już nie zdadzą. Ale za to obecne są za darmo: nerwy, ból, autoagresja, agresja… Te i inne postawy, emocje i czyny „sprzedaje” się jakby niezauważalnie, automatycznie innym nieboszczykom duchowym. „Kapłani i lud mnożyli nieprawości, naśladując wszelkie obrzydliwości narodów pogańskich…” (2 Krn 36,14). Czy można  tworzyć coś pozytywnego w ciemnościach? Nawet nie wiadomo co się tworzy - bo nie widać, choć można o tym pięknie opowiadać. Niestety można się do takiej egzystencji przyzwyczaić.

„Sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione” (J 3,19-20). 

Światło jednak dotarło do naszego grobu z zewnątrz, delikatnie i powoli, aby nas nie oślepić. Możemy powoli przyzwyczaić się do tego przedziwnego światła, a potem otworzyć oczy! Co zobaczymy najpierw? W świetle życia i misji Syna Bożego - Jezusa Chrystusa - widzimy najpierw prawdę o naszych uczynkach. Trzeba je nazwać, uznać. To nie jest łatwe. Jest to jednak krok konieczny. Kto się jednak nawraca, to znaczy odwraca od czynów, które rozpoznał w Chrystusie jako złe, nie doświadcza potępienia, zniszczenia, oślepienia, ale zbawienia, ocalenia! W miejsce bólu i trwogi (fizycznej, psychicznej i duchowej) przychodzi pokój, w miejsce agresji i destrukcji - przebaczenie i miłość, w miejsce ślepych i bezkształtnych ruchów - czyny światła.

„Bóg będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował…” (Ef 2,4). Czwarta niedziela Wielkiego Postu opowiada o naszym grobowym stanie, ale jeszcze bardziej opowiada o reakcji Boga na nasz stan (por. 2 Krn 36,22-23). Daje nam przez to najgłębsze motywy radości (por. Ps 137,6). Co to znaczy, że Bóg jest „bogaty w miłosierdzie”? Tłumaczy to św. Paweł, ale chyba się nieco gubi. Wielkie miłosierdzie to „wielka miłość, którą nas umiłował” Co to znaczy „kochać kochaniem” albo „miłować miłością”? To nie tylko figura retoryczna, ale fakty, trudne do ogarnięcia: 

„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego” (J 3, 16-18).

Ojciec daje Syna, a Syn jest zawsze złączony z Ojcem, mówi i czyni, co chce Ojciec. Doskonały Dar i doskonała odpowiedź Jezusa ze świata, pośród grzeszników. Nawet wtedy jak ludzie bardzo przeszkadzali Jezusowi, jak Go odrzucają i krzyżują - zabijają. Chrystus nie przestaje być w jedności z Ojcem. Żaden grzesznik nie jest w stanie tego uczynić: nie wie jak i nie ma sam z siebie siły, aby być z Bogiem w każdej chwili życia, cierpienia, umierania i śmierci. Grzech nas tak zatruł, że tylko Syn Boży, mógł i potrafił w takim świecie totalnie oddać się Ojcu w każdej chwili. Dlatego ofiara i oddanie się w każdej chwili Jezusa Ojcu ma wartość nieskończoną. Jest to bowiem czyn Boga-Człowieka. Jedność z Chrystusem przez wiarę sprawia, że Ojciec wyprowadza nas wraz z Nim z każdego grobu, wywyższa Syna ponad wszystko, a nas z Nim! (Flp 2,9; Ef 2,6).

Nie wierzyć w Osobę Jezusa to odwrócić się od jedynej lampy w ciemnościach, która wskazuję drogę wyjścia; to odrzucić dłoń, która jest wyciągnięta z nieba i dochodzi do czeluści naszych grobów. Przyjąć Światło - Jezusa to popatrzeć z pokorą, czyli w prawdzie na to, co się czyniło, ale jednocześnie dać się pociągnąć światłu, pójść za światłem, wywyższać to światło.

„Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili” (Ef 2,10). Jesteśmy ukąszeni przez zło, unieruchomieni jak w grobie, ale nie przestajemy być „Jego - Boga - dziełem, stworzeni w Chrystusie”! Jak szemrzący na pustyni Żydzi byli ocaleni patrząc na znak węża umieszczonego na palu, tak my, którzy przyjęliśmy dar Zbawiciela, jesteśmy zbawieni. Trzeba wywyższyć Jezusa w swoim życiu, to znaczy na nowo - przez Niego - połączyć się z niebem! Uwierzyć w sens naszego zaistnienia. W celowość życia! Nawet wtedy, kiedy życie jest ukrzyżowane staje się rozświetlone. Każdy czyn i słowo Jezusa to bogactwo miłosierdzia, do przyjęcia i do naśladowania. Największy zaś czyn, największa miłość to dar z siebie, do końca i na krzyżu. Krzyż to przypomina, będąc bramą do zmartwychwstania. Dlatego należy krzyż stawiać ponad wszystko, bo krzyż stawia nas ponad wszystkim, każde działanie w zjednoczeniu z Chrystusem oddaje chwałę Bogu, a nam radość, tak jak było to w zamiarze Boga, od początku. „Kiedy czujesz się bezsilny, przytul się do krzyża - ta perspektywa może wiele zmienić. Zamiast patrzeć na niebo z perspektywy ziemi, popatrz na ziemię z perspektywy nieba” (Łukasz Nauman, Co wypełnia Lukę?, Kraków 2018, s.9).

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap, Krzyż na budynku przy ul. Szpitalnej, Kraków



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij