Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Z franciszkańskich kronik – luty 1940

01.02.2018 . kg

Archiwum | Archiwum prowincjalne

„Miesiąc luty przyniósł ze sobą falę wywozów. Wywozy to była obok kontrybucyj[!] największa zmora życia codziennego za bolszewików” – czytamy w kronikach lwowskiego Klasztoru Franciszkanów z lutego 1940. Na początek nowego miesiąca zapraszamy do lektury wyimków z franciszkańskich kronik.

Miesiąc luty przyniósł ze sobą falę wywozów. Wywozy to była obok kontrybucyj[!] największa zmora życia codziennego za bolszewików. Co dzień przychodziły do klasztoru wiadomości o nowych i nowych transportach. Nie były to wywozy poszczególnych ludzi, ale całe kamienice, a nawet ulice były pozbawiane mieszkańców. Zazwyczaj robiono to w nocy: bolszewicy mobilizowali dziesiątki aut i fur i pod kierunkiem NKWD zajeżdżali pod domy. Zbudziwszy wszystkich w przeciągu paru godzin przetransportowywali upatrzonych na przygotowane już pociągi ciężarowe. Bóg jeden wie ile temu towarzyszyło przekleństw i tragedii, boć[!] przecież nie zważano na żadne więzy. Zdarzało się bardzo często, że ojciec lub mąż był wywieziony, a żona czy dzieci zostawały. Rozbijano rodziny, pozbawiano ludzi kościoła i księdza. Wywożono zarówno dzieci nie dawno urodzone, jak ludzi będących nad grobem. Był to straszny dopust Boży, a powtarzał się periodycznie co jakiś czas. Ponieważ ludzie często nie przebywali nocami w domu, więc zarządzano naloty, w czasie których ruch na mieście ustawał, panowały wszędzie egipskie ciemności, a wtedy organizatorzy prowadzili swoje dzieło. Zdarzyło się raz, że wielu spodziewających się branki uciekło na Kaiserwald – wtedy jednak, zarządzono nalot, oświetlono reflektorami pola i wszystkich wyłapano. Skutkiem tego były liczne objawy rozpaczy, niewiary, w Boga, tragedie rodzinne – a z drugiej strony mnożyły się także powroty do Boga tych, którzy nie chcieli o Nim słyszeć, zdarzały się nawet wypadki heroizmu. Nieszczęście to dotknęło i nas także.

Dnia 10 lutego raniutko wywieziono br. Izydora [Lewczuka], wzorowego gospodarza folwarku. W tym czasie były ogólne wywozy wszystkich okręgów; szczególnie polowano na leśniczych. O 3-ej godzinie rano zajechało auto pod mieszkanie br. Izydora i uwięziło jego oraz dwóch kleryków, którzy tam byli: br. Błażeja [Wierdaka] i Rocha [Betlejewskiego]. Dwaj ostatni zdołali potem uciec, ale on jako leśniczy pozostał, został zamknięty z wielu innymi w pociągu i odtąd już go nie widzieliśmy. Przez długi czas pisywał do nas z miejsca swego pobytu gdzieś koło Irkucka; przed wojną Rosji z Niemcami został gdzieś przeniesiony i odtąd łączność z nim straciliśmy.

(Cytat za: Kronika klasztoru Franciszkanów we Lwowie 1939-1946, oprac. Z. Gogola, J. Małocha, A. Oleksiak, Kraków 2008, s. 16-17).

opr. Joanna Małocha



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij