Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Żebym przejrzał

28.10.2018 Prugar Andrzej

Tęsknota za światłem, za pewnością, za domem Ojca to tęsknota głęboka w człowieku. Doświadczenie ciemności, niewiedzy, słabości, złości, bardzo zaciemnia nam drogę i kierunek. Tęsknota jednak zostaje, czasami bardzo „ślepo” i „w ciemno”, nieprzemyślanie zaspokajana.

Bóg jako Ojciec wszystkich wzywa jednak do radości z powodu powrotu z wygnania w ciemnościach. Naród wybrany, jego historia jest znakiem dla innych narodów. Wrócą do ojczystej ziemi nawet ci, którzy normalnie nie mogą iść, ponieważ „są wśród nich niewidomi i dotknięci kalectwem, kobieta brzemienna wraz z położnicą” (Jr 31,8). Ojciec nieba i ziemi jako jedyny może to sprawić i będzie to jakby wzór dla wszystkich innych narodów i wszystkich ludzi. Naród wybrany jest bowiem „pierwszym wśród narodów… syn pierworodny” (Jr 31,7.9). 

Wielki powrót jest możliwy. Tęsknota może być spełniona, ponieważ Światłość ze Światłości - Syna Boga, Jezus Chrystus, staje się dla nas i Światłem, i Drogą (por. J 8 i 14). Światłość ze Światłości pośród nocy tego świata i naszych ciemności jest arcykapłanem pełnym współczucia, składa ofiarę z siebie, aby oświetlić noc śmierci i zajaśnieć jako żywy drogowskaz (por. Hbr 5,1-6). Jest pierworodnym wszelkiego stworzenia i na Nim pierwszym Ojciec pokazał jak wrócić do Domu.

Istnieje Dobra Nowina o wielkim powrocie. Każdy może ją usłyszeć w swoich ciemnościach. Jak Bartymeusz. Niewidomy żebrak spod Jerycha w ciemnościach słyszał o Jezusie. W ciemnościach uwierzył, że Jezus jest Mesjaszem i wybrał Go jako jedynego swojego Nauczyciela - Rabbuni. W ciemnościach głośno zawołał: „Jezusie Synu Dawida… Rabbuni…” (Mk 10,47-48.51). W ciemnościach również podszedł do Chrystusa i wypowiedział prośbę. Ale dlaczego chciał przejrzeć? Cała prośba niewidomego brzmi: „Rabbuni, żebym przejrzał” (Mk 10,51). Syn Tymeusza chce widzieć, ale jeszcze bardziej chce widzieć swojego jedynego nauczyciela, a najbardziej pragnie dalej się uczyć i iść za Nim. Tak właśnie uczynił po odzyskaniu wzroku: „przejrzał i szedł za Nim drogą” (Mk 10,52).

Bartymeusz stracił dom i odnalazł dom. Do tej pory płaszcz był jedynym „domem” żebraka. Nie bez powodu ewangelista mówi, że „zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się na nogi i przyszedł do Jezusa” (Mk 10,50). Jezus jako Droga i Światłość, pełen współczucia arcykapłan, poprowadził go ku Golgocie i do pustego grobu, do zmartwychwstania i życia, którym On jest.  

Dla Bartymeusza cud nie jest celem, ale umożliwia drogę za Jezusem przez krzyż do zmartwychwstania jego jedynego Nauczyciela. To niezwykle ważne, bo coraz mocniej chcemy cudów, uzdrowień, charyzmatów i radości… „w ciemno”. Co po niej? Jeśli Jezus nie stanie się drogą ku Ojcu, braciom i siostrom? Ku świadczeniu o Panu w ciemnościach świata i wobec siebie? Ku wzajemnej jedności, a nie kłótniom. Przecież "nikt nigdy Boga nie oglądał. Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała" (1 J 4,12).  Wzajemna miłość uczniów Jezusa to największe światło w nas i dla świata!

Bartymeusz ze swoją drogą przez ciemności do Jezusa i z Jezusem przez ciemność grzechu, śmierci do zmartwychwstania - to ikona wierzącego! Musimy się z tą ikoną skonfrontować i zobaczyć, na jakim etapie drogi do Jezusa i z Jezusem do Ojca jesteśmy. 

Andrzej Prugar OFMConv

fot.: fr.ap, 2018 r.

 



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij