Franciszkanie.pl - serwis informacyjnyFranciszkanie.pl - serwis informacyjny

Żołnierskie refleksje o sile modlitwy

03.04.2019 . kg

Biuro Promocji Kultu | bł. Michała Tomaszka 
i bł. Zbigniewa Strzałkowskiego

Jeżeli Pan miasta nie ustrzeże,

Strażnik czuwa daremnie.

Ps 127,1

Wielu ludzi, kiedy słyszy o Krucjacie Różańcowej w obronie przed terroryzmem za przyczyną bł. Zbigniewa i bł. Michała, uśmiecha się pod nosem lub macha ręką, twierdząc, że jest to przedsięwzięcie, które nie ma większego sensu i jako takie jest zwykłym marnowaniem czasu. Czy modlitwą można zwalczać terroryzm?

Rozeznanie pojęć

Aby sensownie wypowiedzieć się na ten temat zdefiniujmy pojęcia. Czym jest krucjata modlitewna i czym jest terroryzm? Myślę, że krucjatą modlitewną można nazwać zorganizowany ruch wiernych modlący się w określony sposób, we wspólnej intencji w celu uzyskania pomocy Bożej, niezbędnej do osiągnięcia wcześniej zamierzonego rezultatu. Terroryzmem zaś możemy nazwać użycie przemocy lub groźby jej użycia dla uzyskania określonych celów politycznych.

W ostatnim czasie, zwłaszcza w Europie i w Ameryce Północnej terroryzm kojarzy się głównie z działaniami podejmowanymi przez grupy osób powiązane z szeroko rozumianymi organizacjami dżihadystów, stawiającymi sobie za cel zwycięstwo islamu na świecie. Wśród nich na pierwszy plan wysuwa się tzw. Państwo Islamskie, które na Bliskim Wschodzie utworzyło kalifat czyli organizację religijno-polityczną obejmującą wszystkich muzułmanów, na czele której stoi kalif.

To właśnie działania wyżej wspomnianej organizacji stanowiły bezpośredni impuls do powstania 5 maja 2016 r., Krucjaty Różańcowej w obronie przed terroryzmem za przyczyną błogosławionych Zbigniewa i Michała

Sens krucjaty różańcowej

W związku z tym nasuwa się pytanie o celowość oraz efektywność walki z terroryzmem za pomocą krucjaty różańcowej. Z punktu widzenia celowości działania, trzeba dokonać rozróżnienia na walkę z terroryzmem i walkę z terrorystami.

Walkę z terrorystami faktycznie trudno prowadzić przy pomocy modlitwy (choć nie jest to niemożliwe). Do zwalczania terrorystów znacznie lepiej nadają się rakiety, samoloty czy broń palna, ponieważ przy ich pomocy można skutecznie eliminować środki walki i siłę żywą, którymi organizacje terrorystyczne się posługują.

Natomiast zupełnie inaczej przedstawia się walka z terroryzmem. Dlaczego? Ponieważ terroryzm, jak wynika z jego definicji, jest metodą, czyli czymś niematerialnym czego nie sposób zniszczyć przy pomocy najwymyślniejszego, najskuteczniejszego i najbardziej zaawansowanego technicznie uzbrojenia. I to właśnie tutaj z pomocą może przyjść modlitwa jako niematerialny środek walki.

Tu jednak pojawia się pytanie o skuteczność modlitwy, a w tym konkretnym przypadku o skuteczność wspomnianej na wstępie Krucjaty Różańcowej. Dość długo zastanawiałem się jak przekonać się o jej skuteczności. Można oczywiście oprzeć się tutaj na twardych danych, wyliczeniach, statystykach ukazujących liczby tj. do ilu zamachów terrorystycznych w tym czasie doszło, ilu zamachom udało się zapobiec, o ilu więcej ludzi zginęło lub też na odwrót – ilu udało się uratować. Sposób ten ma jedną wadę – można tymi danymi zanudzić czytelnika lub słuchacza. Oprócz tego obarczony jest jeszcze jedną niedokładnością, a mianowicie nie uwzględnia planowanych ataków, nieujawnionych dotychczas przez odpowiednie służby komórek terrorystycznych, które w wyniku modlitewnej interwencji nie doszły do skutku. Co wobec tego należałoby wziąć pod uwagę?

Tajny plan terrorystów

Kiedy się nad tym zastanawiałem, przypomniałem sobie o zamieszczonym w magazynie Der Spiegel w 2005 r. artykule, w którym napisano o książce jordańskiego dziennikarza Fouada Husseina. Opisał on zarysy rozłożonej na dwadzieścia lat koncepcji powstania kalifatu arabskiego na Bliskim Wschodzie.

Hussein opisał tajny, obejmujący siedem faz plan przywódców Al Kaidy. Plan ów powstał pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX w.

  • Faza 1: przebudzenie – trwała ona od ataków 11 września 2001 r., aż do upadku Bagdadu zdobytego przez wojska USA w 2003 r. Miała ona na celu sprowokowanie Zachodu do wypowiedzenia wojny światu islamskiemu i nagłośnienie sprawy arabskiej w całym świecie.
  • Faza 2: otwieranie oczu – miała trwać do 2006 r. (czyli wybiegała już poza czas publikacji) Celem terrorystów było uświadomienie Zachodowi istnienia arabskiej społeczności. W tej fazie Al Kaida miała przekształcić się w masowy ruch, powiększając się gwałtownie o nowych członków.
  • Faza 3: powstanie i stawienie oporu – lata 2007-2010 – miała skupiać się na wznieceniu wojny w Syrii, a także w Jordanii. Towarzyszyć temu miały ataki na Turcję i Izrael.
  • Faza 4: lata 2010-2013 – w trakcie jej trwania miało dojść do załamania się, wrogich wobec Al Kaidy, rządów w wybranych krajach arabskich. W fazie tej zakładano również ataki przeciw dostawcom ropy naftowej i cyber ataki przeciw gospodarce USA.
  • Faza 5: lata 2013-2016 – w tym czasie w wyniku działań mających na celu destabilizację regionu, opisanych w fazach 2-4, miały zostać stworzone warunki do powołania na Bliskim Wschodzie kalifatu islamskiego lub Państwa Islamskiego. Kalifat ten miał być w stanie wymusić nowy porządek świata.
  • Faza 6: lata 2016-2020 – totalna konfrontacja z Zachodem, która miała doprowadzić do wojny między muzułmanami i resztą świata.
  • Faza 7: totalne zwycięstwo – do 2020 roku świat Zachodu powinien zostać podbity, kalif stojący na czele 1,5 mld muzułmanów miał odnieść niewątpliwe zwycięstwo.

Teraz widzę

W kontekście tej informacji widać jasno, że plan ten bez przeszkód był realizowany do Fazy 6, czyli do roku 2016, kiedy to rozpoczęła się Krucjata Różańcowa.

O ile w momencie publikacji tegoż planu (2005 r.), mógł on być uznany za wytwór fantazji, dziesięć lat później, czyli w 2015 r. budził przerażenie, to w chwili obecnej (początek kwietnia 2019 r.) wydaje się daleki od spełnienia – zwłaszcza po zdobyciu 23 marca przez Syryjskie Siły Demokratyczne, ostatniego punktu oporu Państwa Islamskiego tj. wsi Baguz na wschodnim brzegu Eufratu, gdzie broniła się mała grupa najbardziej fanatycznych bojowników. Świadczy to według mnie wymownie o skuteczności Krucjaty Różańcowej. Mocno w to wierzę.

Pojawią się oczywiście ludzie, którzy będą to kwestionować lub będą mieli wątpliwości. Chciałbym jednak zacytować w tym miejscu, porażający swoją logiką wers z Ewangelii według św. Jana, nawiązujący zresztą również do niespotykanego wcześniej cudu, a mianowicie do uzdrowienia niewidomego od urodzenia – „Na to odpowiedział: Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę” (J 9,25).

Z.C.

Autor jest oficerem Wojska Polskiego,

który pełnił służbę w pionie Rozpoznania Wojskowego;

po przejściu do cywila pracuje w prywatnym sektorze ochrony

w Polsce i poza jej granicami.



Ta strona wykorzystuje pliki typu cookie. Jeżeli nie wyrażasz zgody na ich zapisywanie, wyłącz ich obsługę w ustawieniach swojej przeglądarki.
Zamknij